1 stycznia 2015

Wyprawa do Lwowa

NAPISAŁA MONIKA
Tak już się złożyło, że mam każdego roku podwójne święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Mój mąż jak już wiecie,(kto oglądał wywiad na Polandii) pochodzi z Ukrainy a mianowicie ze Lwowa, a chociaż jest greko-katolikiem, to kalendarz mają tak jak prawosławni, czyli wszystkie święta obchodzą 2 tygodnie po naszych. Przykładowo Wigilię obchodzą na nasze Trzech króli 6 stycznia, a Boże narodzenie 7 stycznia. Więc, co roku minimum dwa, a zazwyczaj trzy razy czeka nas odwiedzanie jego rodzinnych stron. Mieć podwójne święta chyba wolałby każdy, więc moja rada szukajcie chłopaków lub dziewczyn z Ukrainy :) Dość często można ich spotkać w Polsce, więc nie musicie podejmować się zbyt trudnemu wyzwaniu :)

Bardzo mi się podoba Lwów. Czymś przypomina mi Kraków, a godło ze lwem, bardzo przypomina mi godło miasta Gdańsk. Gdy księciu Danylo Galicki założył Lwów w 1254 roku dał nazwę miastu tak jak miał na imię jego syn, Lew. Dla tego symbolem Lwowa jest lew, i w mieście bardzo często można zobaczyć ich pomniki, czy to śpiących lwów, czy to obudzonych i groźnych, czuwających nad spokojem miasta.

Niżej proponuję zeskanowane zdjęcia Lwowa, które zrobione przez ukraińskich fotografów: Yurii Nikolyszyn i Oleksandr Mazurenko. Co ciekawe, Taras zna ich osobiście, bo kiedyś poznał ich jak pracował w banku we Lwowie przed przyjazdem na praktyki do Polski.

Kto już był we Lwowie raz, to zawsze tu wraca. A pomnik Jana III Sobieskiego w Gdańsku kiedyś stał na głównym placu we Lwowie, w miejscu gdzie teraz stoi pomnik Tarasa Szewczenki, ukraińskiego narodowego pisarza i poetę. Więc Gdańsk i Lwów też między sobą powiązane. Chociaż tym, że te miasta mieli status wolnego miasta. Lwów dostał swoje w 1356 roku jako prawo magdeburskie.

A Emanuel Schlechter pisał w „Lwów jest jeden na świecie”
Niech inni sy jadą, dzie mogą, dzie chcą,
Do Widnia, Paryża, Londynu,
A ja si zy Lwowa ni ruszym za próg!
Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg!

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
Tylko we Lwowie!